Follow me

BOVSKA
Maj 12, 2017|MUZYKA

BOVSKA

Bovska  idzie jak burza. W ubiegłym roku pojawił się album „Kaktus”, który zawładnął naszym umysłem tak bardzo, że nie mogliśmy doczekać się nowego krążka. W tym roku pojawił się kolejny album o ostrym tytule „Pysk”. U nas Bovska krótko w cyklu : Kilka nieoczywistych pytań:)

 

no coments
ATELIER HOŻA
Kwiecień 23, 2017|TEATR

ATELIER HOŻA

Cztery osobowości ze świata mody w jednym miejscu – tak w dużym skrócie można określić Atelier Hoża – nowe miejsce na warszawskim szlaku mody. To tutaj nowego znaczenia nabiera styl, elegancja, piękno. Krawiectwo na światowym najwyższym poziomie, niebanalne torby o wyrafinowanych kształtach a także, ciepła wręcz rodzinna atmosfera sprawią, że poszukiwanie własnego stylu może stać się ekscytującą, niekończącą się podróżą.

Każdy – i chyba nie jest to nadużycie – chce wyglądać pięknie. Przeglądamy tony ubrań, przemierzamy kilometry w poszukiwaniu wyjątkowości. Zmęczeni sieciówkami, dzięki którym staliśmy  się jedną wielką hiszpańska rodziną , doprowadzeni jesteśmy do stanu, w którym bylejakość, jednolitość i przeciętność gra pierwsze skrzypce.  Pędzimy gdzieś nieustannie, bo podobno takie mamy czasy –jednak czy na pewno? Czy podążanie za tłumem to dobry kierunek?  Czy nie warto zwolnić, rozejrzeć się dookoła  i wyciągnąć wnioski?

Każdy z nas jest przecież indywidualistą i każdy z nas – świadomie lub nie – stara się ten fakt podkreślić. Wykonujemy rozmaite zawody, mamy nietuzinkowe hobby, odwiedzamy specyficzne miejsca – a  wszystko po to by nadać naszej egzystencji jakiś smak. Manifestowanie swojej wyjątkowości poprzez strój  może nadać trochę pikanterii naszemu być tu i teraz. Nie bez powodu przecież słyszymy – jak Cię widzą tak Cię piszą. I chociaż wydaje się to bardzo proste w wykonaniu to efekt nie zawsze bywa smaczny.

Jak szukać żeby znaleźć, co to znaczy dobrze wyglądać rozmawiam z twórcami Atelier Hoża: Agnieszką Suchocką artystką/rzemieślnik, Markiem Tadeuszem Markowskim – londyńskim krawcem, Piotrem Kamińskim – warszawskim  krawcem z ponad 20-letnim stażem, Joanną Kruczek – projektantką toreb i galanterii skórzanej, Moniką Reszczyk – doradcą klienta w atelier.

witryna

 

 

W Warszawie znajduje się dużo butików, sklepów  z modą . Wy postanowiliście otworzyć atelier. Miejsce, w którym klienci będą mogli przyglądać się pracy  rzemieślniczej. Za sprawą Waszego dobrego rzemiosła, kunsztu i poświęconego czasu  chcecie udowodnić, że każdy projekt, który tu powstaje jest wyjątkowy i warto Was odwiedzić?

Piotr Kamiński: Tak to prawda. Nazwa atelier ma podkreślić, że nasze  produkty są wykonywane przy użyciu naszych rąk. To jest bardzo istotne w naszej pracy – rzemieślnika. Zwracamy przede wszystkim uwagę na proces tworzenia ubrań. Nie dzieje się to tak jak w sklepie czy butiku, w których to kupujemy rzecz od razu. W Atelier Hoża jest inaczej. My myślimy holistycznie o całym spectrum sprzedażowym produktu. Począwszy od wyboru projektu, odpowiednich  tkanin naturalnych , a skończywszy na tzw. doradztwie, stylizacji. Warto zwrócić uwagę, że nie zawsze moda idzie w parze z tym, co klient sobie zamarzy. Dobry krawiec nie może zrobić wszystkiego co chce klient . I nie chodzi tu o to, że nie potrafi tego wykonać ale o to, że  nie każdy strój, fason czy kolor jest odpowiedni dla wszystkich. O tym ludzie bardzo często zapominają. I my chcemy o tym o tym również przypominać.

Marek T. Markowski: Od lat mam stałych klientów z Polski, którzy przyjeżdżają do mojej pracowni w Londynie.To przede wszystkim z myślą o nich chciałem stworzyć to miejsce ale też oczywiście z myślą o nowych klientach . W Polsce dziś niewielu krawców zajmuje się krawiectwem bespoke. Szycie to stara ,tradycyjna metoda. To nie tylko ręczne uszycie garnituru na miarę ,to wieloletnia przyjaźń z klientem, który później przyprowadza swojego syna po pierwszy garnitur. Lata pracy w Londynie nauczyły mnie też tego, że to jakość twojej pracy i podejście do klienta sprawiają, że ktoś wybiera właśnie Twoje usługi. Na londyńskim Savile Row mamy do wyboru kilkudziesięciu  krawców i każdy ma swoich klientów .W ATELIER HOŻA jest nas troje (  AGNIESZKA SUCHOCKA, MAREK MARKOWSKI, PIOTR KAMIŃSKI ) Każdy ma swój, styl, swoje metody. To do klienta należy wybór komu zdecyduje się zaufać. To nasze małe Savile Row.

Oprócz mody męskiej w atelier kobiety również odnajdą swoją przestrzeń?

Agnieszka Suchocka: Zajmuję się modą damską od bardzo dawna i widzę jak na przestrzeni lat ta moda się zmienia. Jak kobiety  zatracają swoją  kobiecość, delikatność, piękność w w świecie zdominowanym jeansem i t-shirt’em.  Chcę pokazać kobietom, że można czuć się wygodnie i modnie  również w sukience, spódnicy czy w stylowych spodniach. Kocham kolory i chciałabym aby kobiety również je pokochały. Moje projekty skierowane są na pewno do kobiet odważnych, eleganckich i mających swój charakter. Postanowiłam otworzyć atelier bo uważam, że nie ma takiego miejsca w Warszawie, w którym rzemiosło będzie na tak wysokim poziomie.

17807152_406454716380907_1868073876_n

Oprócz garniturów i kobiecych kolekcji w Atelier Hoża znajdują się  również torebki autorstwa Joanny Kruczek. Skąd pomysł na taką  rzemieślniczą kooperację?

 Joanna Kruczek: Do tej pory omijałam Warszawę. Mam 10 punktów sprzedażowych w całej Polsce, dodatkowo  prowadzę sprzedaż online. Gdy pojawiła się propozycja współpracy  z kolegami rzemieślnikami uznałam , że to dobra okazja by  klienci mogli spotkać się ze mną bezpośrednio. Podobnie jak Marek uważam, że możliwość spotkania się ze swoimi klientami jest bardzo ważnym elementem filozofii pracy rzemieślnika.

Dla kogo jest Atelier Hoża?

Monika Reszczyk: Chcemy bo odwiedzali nas przede wszystkim świadomi klienci. W obliczu olbrzymiej ilości sklepów sieciowych, tzw fast fashion, Atelier Hoża będzie alternatywą. Nazywam to slow fashion – świadomy swoich potrzeb klient i trzech rzemieślników, którzy są w stanie zaspokoić ich rozmaite, najbardziej  wysublimowane gusta. Wszystko oczywiście w wyjątkowej atmosferze opartej na zaufaniu. Chcemy pokazać, że  będąc w Warszawie można wyglądać naprawdę światowo. I nie są to czcze przechwałki. W atelier pracuje Marek Tadeusz Markowski który rzemiosło ćwiczył w Londynie, w jednej z najlepszych pracowni krawieckich. W jego garnitury ubrany jest James Bond w Muzeum Figur Woskowych,  a z kolei  torby Joasi  stają się hitem na rynkach zagranicznych m.in w Indiach, USA czy Japonii.

Skoro mowa o torebkach widzę modele m.in w kształcie serca, klepsydry, są wykonane ze skór i nie tylko, dekorowane kamieniami szlachetnymi, ręcznie malowane. Odnoszę wrażenie, że torebka może znaczyć coś więcej niż dodatek do stroju.

Joanna Kruczek: Torebka i buty są tymi elementami garderoby, za sprawą których – każda stylizacja nawet najbardziej zachowawcza – zyska inną interpretację. Dzięki niej możemy wyglądać bardziej modowo, szykownie czy klasycznie. Ważne jest to, by torebka szła w parze z naszym indywidualnym stylem. I tego powinniśmy przestrzegać dokonując zakupu. Ważne też jest to, czy torebka w danej stylizacji ma być elementem neutralnym, czy też  gra pierwsze skrzypce i o tym wszystkim rozmawiam ze swoimi klientkami.

Mam wrażenie, że Atelier Hoża to swoista mekka wiedzy o stylu, którą podkreślacie za sprawą wyjątkowych projektów. Nienaganna jakość w Atelier Hoża to Wasze motto?

Joanna Kruczek: Jak najbardziej. Jakość to przede wszystkim firma rzetelna, o nienagannej reputacji. Bo to  dzięki niej buduje się zaufanie, zresztą niezwykle ważne w biznesie. Mam nadzieję, że klienci odnajdą je w naszym Atelier Hoża i będą nas stale odwiedzać i polecać znajomym.

logoatelierhoza

Atelier Hoża , ul. Hoża 5/7

no coments
POKOT REŻ. AGNIESZKA HOLLAND
Kwiecień 1, 2017|FILM

POKOT REŻ. AGNIESZKA HOLLAND

Film Pokot w reż. Agnieszki Holland zdobył Srebrnego Niedźwiedzia na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie.  W obsadzie aktorskiej znalazło się  wielu doskonałych aktorów m.in. Agnieszka Mandat, Wiktor Zborowski, Katarzyna Herman, Andrzej Grabowski, Jakub Gierszał czy Patrycja Volny – odtwórczyni Dobrej Nowiny. Kim jest? Co czuje i dokąd podąża wyjaśnia Patrycja Volny.

POKOT – ekranizacja powieści Olgi Tokarczuk „Prowadź swój pług przez kości umarłych” powstawał w Kotlinie Kłodzkiej  latem, jesienią , zimą. Myślę sobie, że  praca na planie tego filmu była niezwykle trudna. Jak udało się Pani utrzymać charakter postaci? Bo przerwy miedzy zdjęciami są chyba jednym z trudniejszych etapów tworzenia filmu? 

Starałam się jak najczęściej wracać do scenariusza i książki i myśleć o Dobrej Nowinie, kombinować, jak ją rozgryźć. Miałam też regularny kontakt z ekipą, więc mogłam swoje pomysły z nimi konsultować na bieżąco.

fot. Robert Pałka / SF TOR

fot. Robert Pałka / SF TOR

Pani Agnieszka Mandat na prośbę reżyserki Agnieszki Holland, zrobiła kurs narciarstwa biegowego i nauczyła się rzeźbić – a czy Pani również musiała zmagać się z jakąś nieznaną dotąd Pani materią?

Owszem. Moja bohaterka uprawia boks. Tutaj, muszę przyznać, spotkała mnie kara, bo podczas studiów niechętnie uczęszczałam na zajęcia ze sztuk walki, a teraz musiałam się nauczyć podstaw boksu.

 I z jakim skutkiem? Zmieniło się Pani podejście do sztuk walki?

Bardzo polubiłam boks! Z zaskoczeniem odkryłam, że świetnie się  przy tym bawię.

 A jak zareagowała Pani na wiadomość, że Dobrą Nowiną będzie w filmie właśnie Pani?

Jak na dobrą nowinę! Wielka radość, podniecenie a jednocześnie strach przed czekającym mnie zadaniem.

fot. Robert Pałka / SF TOR

fot. Robert Pałka / SF TOR

A czego najbardziej się Pani obawiała?

Tego, że nie podołam aktorsko, że zbyt dużo czasu minęło po studiach i nie dam rady.

Ale udało się z doskonałym efektem. Dobra Nowina – to niezwykle delikatna dziewczyna, o silnym charakterze. Potrafi dużo wytrzymać w życiu. Skąd czerpie siłę?

Z tego, co wszystkie kobiety z instynktu przetrwania. Mimo kruchości i delikatności Dobra Nowina posiada, silny kręgosłup moralny. Mam też wrażenie, że tą postacią kieruje nadzieja, wiara w to, że jej trudne doświadczenia nie pójdą na marne.

W filmie „Pokot „, główna bohaterka Duszejko – zaprzyjaźnia się z Dobrą Nowiną. Jak określiłaby Pani tę relację? Macie takie niewerbalne porozumienie. 

Relacja tych dwóch kobiet, moim zdaniem, polega na pewnej symbiozie. Duszejko dostrzega szczerość i dobro w dziewczynie i na odwrót. Mimo że świat naokoło może je odrzucać, czy też ranić, w sobie nawzajem odnajdują przyjaźń oraz pokrewieństwo dusz.

Są ze sobą na dobre i na złe?

Są ze sobą, kiedy są sobie potrzebne. Na tym chyba polega przyjaźń.

fot. Robert Pałka / SF TOR

fot. Robert Pałka / SF TOR

Dobra Nowina w filmie jest w toksycznym związku z Borysem Szycem – Wnętrzniakiem. Nie wydaje się być szczęśliwa. Gdy ten znika w tajemniczych okolicznościach – martwi się o niego, wręcz trudno pogodzić jej się z myślą, że zniknął bez pożegnania.

Między Dobrą Nowiną a Wnętrzakiem jest prawdziwe uczucie – mimo że to związek  toksyczny. Dziewczyna wyczuwa lęk u mężczyzny, pod powłoką agresji i pozerstwa. Podobnie, jak Duszejko, czuje, że jest mu potrzebna.

Czyli Dobra Nowina jest takim dobrym duchem, który w  nawet trudnej sytuacji znajduje światełko w tunelu?

Myślę, że jest uosobieniem nadziei.

Pani drugim partnerem w filmie jest Jakub Gierszał – odtwórca Dyzia. Inteligentny, wrażliwy chłopak, który znalazł klucz do Pani serca.

I jako postać, i jako człowiek. Jestem absolutnie wierną fanką Kuby. Cudownie wspominam naszą współpracę.

fot. Robert Pałka / SF TOR

fot. Robert Pałka / SF TOR

Czy byliście dla siebie inspiracją podczas pracy nad postaciami? Dobra Nowina i Dyzio – to bardzo wrażliwe, niejednoznaczne postaci.

Dobry partner na scenie czy na planie to skarb, a jeśli poza tym jest fajnym i mądrym kolegą, to czego więcej można chcieć? Kuba inspirował mnie swoim profesjonalizmem, co oczywiście pomagało w pracy.

W jaki sposób budowała Pani postać Dobrej Nowiny?Na czym zależało Pani najbardziej przy pracy nad tą rolą?

Dobra Nowina jest  nieuchwytną i oniryczną postacią. Niemożliwe było ubranie jej w jakąkolwiek „formę”. Tu muszę przyznać, że działałam instynktownie. Kierowała mną  chęć odmalowania postaci z całym jej człowieczeństwem. Pokazania, że jest wcieleniem wszystkiego, co ludzkie.

fot. Robert Pałka / SF TOR

fot. Robert Pałka / SF TOR

Czyli wrażliwość? Zagadkowość? Emocjonalność? Czy coś jeszcze?

W pracy i w życiu kieruję się po prostu jedną zasadą: To, co robisz, rób szczerze i z szacunkiem dla innych.

Praca z Panią Agnieszką Holland była prawdopodobnie wyjątkowym wydarzeniem w Pani życiu. Czego nauczyła się Pani od tak niezwykle wrażliwej i mądrej reżyserki?

Wielkim zaszczytem była możliwość obserwowania pracy artystki tak wielowymiarowej. Agnieszka dla mnie jest przykładem twórcy absolutnego – umiejącego połączyć rzemiosło z  wrażliwością,  elastycznością i empatią.  Przyglądanie się całej ekipie podczas zdjęć w ogóle było dla mnie szkołą tego, jak pracują profesjonaliści najwyższej miary.

Czy film Pokot to uniwersalna historia, czy dotyka tylko polskich problemów? W zasadzie zło, okrucieństwo, korupcja, uleganie swoim zachciankom to tylko niektóre tematy pojawiające się w filmie.

Film ma absolutnie uniwersalny przekaz. Nie chodzi tu o demonizowanie kogokolwiek czy czegokolwiek. Chodzi o pokazanie zjawisk, które zachodzą wszędzie od zarania dziejów. Pociąg człowieka do władzy, do brutalnego podporządkowywania sobie świata. Dla mnie to dzieło nawołuje do refleksji, empatii i szacunku wobec wszystkiego, co żywe.

Czy ten film może być przestrogą? Ostrzeżeniem dla ludzi?

Oczywiście. Może,  i powinien. Tak, jak w filmie umownie zwierzęta „mszczą” się na myśliwych, tak Ziemia będzie się mścić na ludzkości.

 

Agnieszka Holland w filmie Pokot obnaża ludzką naturę. Jak Pani myśli, skąd bierze się zło w ludziach?

Z ich natury. Według mnie, człowiek jest jedynym stworzeniem zdolnym do czynienia zła z premedytacją i bez powodu. W dzisiejszym świecie potrzeba dużo odwagi i siły by być dobrym.

Co czuje aktor, gdy  dowiaduje się, że film , w którym grał otrzymuje ważną nagrodę filmową,w tym przypadku Srebrnego Niedźwiedzia?

Wielką radość i satysfakcję z tego, że wspólne „dziecko” zostało docenione na arenie międzynarodowej.

A czy ten film, praca na planie otworzyły  jakieś Pani wewnętrzne drzwi? Odkryła Pani coś nowego w sobie?

Potwierdziło się moje przekonanie, że jeden z najfajniejszych momentów w tej całej przygodzie to spotkanie i rozmowa z widzami.

fot. Robert Pałka / SF TOR

fot. Robert Pałka / SF TOR

 

Życzę zatem kolejnych spotkań z widzami i dziękuję za rozmowę.

no coments
Wściekłość Braci Węgrzyn
Marzec 31, 2017|FILM

Wściekłość Braci Węgrzyn

  Bracia Węgrzyn – twórcy najnowszego filmu Wściekłość uwielbiają produkcje Braci Coen i Dardenne. Można pokusić się o stwierdzenie, że bratnia dusza nabiera tu specyficznego znaczenia. Ten duet operatorsko-reżyserski łączy nie tylko podobna wrażliwość artystyczna ale przede wszystkim wspólne doświadczenia, dzieciństwo i  dorastanie. Dzięki tym, często niewerbalnym przeżyciom Bracia Węgrzyn stworzyli własny język filmowy,w którym na pewno nie brakuje emocji.  (…) mówienie prawdy oznacza,  że masz dobre intencje, że zależy Ci na drugiej osobie. Tak naprawdę to jest oznaka miłości. Kolega nie powie Ci nigdy prawdy ale brat zawsze (…)(MW)

O wartościach, miłości i pracy rozmawiałam z Wojtkiem i Michałem – czyli z Braćmi Węgrzyn

Na kogo byliście wściekli? Pytam bo tytuł  Waszego najnowszego filmu wywołuje we mnie takie konotacje?

(M) To jest nasz  trzeci film i przystępując do pracy nad nim byliśmy naprawdę wściekli. Naszym debiutem filmowym był  „Wybraniec”,  kompletnie nieudany, potem zrobiliśmy „Historię kobiety”. Film niestety  został dość krytycznie przyjęty przez polskich krytyków. Co zastanawiające, prezentując go na wielu międzynarodowych festiwalach zbierał bardzo dobre opinie. Trochę nas to zaskoczyło. Wiesz, można powiedzieć, że byliśmy w takim konflikcie z samym sobą – robimy film, który w Polsce jest odrzucany a zagranicą chwalony. Nie wiedzieliśmy co o tym myśleć, dlatego postanowiliśmy, że przyjmiemy  te wszystkie uwagi krytyczne, wyciągniemy wnioski i zrobimy kolejny film.

wscieklosc-fotos_7

fot. Alter Ego Pictures

I w ten sposób powstał scenariusz do Wściekłości?

(M) Scenariusz do filmu powstał bardzo szybko. Właściwie nie planowaliśmy  robić coś poważnego. To miał być film-trening dla nas.  Jednak w miarę upływu czasu, dzięki ludziom, którzy mocno zaangażowali się  w produkcję filmu – zaczęliśmy myśleć coraz poważniej o tej historii. Skupiliśmy się na szczegółach, ważne były dla nas były również komentarze dotyczące ostatnich naszych filmów. Próby do „Wściekłości” trwały ok. 3 miesięcy, zdjęcia 4 dni.   Zanim zaczęliśmy nagrania cały film przećwiczyliśmy od początku do końca. Mieliśmy wszystko idealnie dopracowane.

Tylko 4  dni na zdjęcia?

(M) Parę lat temu, obejrzeliśmy film Locke Steven’a Knight’a. I ten film bardzo nam się spodobał. Okazało się, że tak duża produkcja  trwała 7 dni, więc pomyśleliśmy sobie – że może  nam też uda się zrobić coś podobnego, w kilka dni. Na początku byliśmy optymistami. Myśleliśmy, że zamkniemy zdjęcia w 1 dzień –  a dlaczego nie? Ale nie udało się.

(W) Niestety chodziło o kwestie światła, a dokładnie o idealne światło na długości 15 km. Założyliśmy sobie, że nie będziemy korzystać z oświetlenia sztucznego, że będzie to film bardzo naturalny. Zdjęcia nie będą przeszkadzać w filmie a będą tylko tłem do całej historii. I mam wrażenie, że to się udało. Poza tym ten film kosztował tyle ile każdy normalny film.

W filmie Wściekłość opowiadacie historię dziennikarza, który ma dosyć poplątane życie. Można powiedzieć – człowiek pogubił się trochę  w życiu a może całe życie gdzieś błądził?  Na pewno nasz bohater lubi być fit.

wscieklosc-fotos_2

fot. Alter Ego Pictures

(M) Ja  sam biegam od kilkunastu lat. Często biegam obok siłowni i widzę w nich  mnóstwo ludzi. Spędzają tam dużo czasu. Ćwiczą , ćwiczą i może w większości przypadków ich dzieci znajdują się w tym czasie na zajęciach dodatkowych? Każdy żyje oddzielnie, gnamy gdzieś bez celu  i pomyślałem, że to jest bardzo smutne. Jesteśmy z bratem wychowani nieco inaczej, dla nas rodzina jest najważniejsza. Wspólne bycie tu i teraz, przeżywanie życia, cieszenia się nim.

Myślę, że przez to, że ludzie nie poświęcają czasu bliskim, że są skupieni  tylko na  sobie, doprowadza do wielu tragedii. Młodzież wpadająca w depresję,  sfrustrowani 40-latkowie szukający i nieznajdujący szczęścia na końcu świata –pomyślałem, że wszystko to może być ciekawym tematem na film.

 Główny bohater jest dziennikarzem, dlaczego ten zawód wybrałeś dla Adama?

(M) Ja kilkanaście lat pracowałem w różnych  telewizjach. Gdy 15 lat temu rozpoczynałem przygodę z mediami, poznałem kilku dziennikarzy, którzy byli niesamowici, rzetelni, prowadzili, wierzyli, że mogą zbawić świat mówiąc prawdę. W miarę upływu czasu spostrzegłem , że takich prawdziwych dziennikarzy jest coraz mniej. Jestem przekonany, że w dzisiejszych czasach 90 procent dziennikarzy pracuje tylko dla pieniędzy. Nie ma dziennikarzy z misją i to jest też jeden z kluczowych elementów tego filmu.  Chcemy  pokazać jak funkcjonują media, jak bardzo naginają rzeczywistość, jak oszukują  – nas widzów i do czego może to doprowadzić.

 Jakub Świderski wykonał ciężkie zadanie aktorskie, myślę, że nie każdy mógł podołać tej roli. Kondycja fizyczna ma tu ogromne znaczenie.

(M) To była trudna decyzja. Mieliśmy kilka typów na obsadę głównej roli, na pewno osoba ta musiała mieć błysk w oku, musiała być świetna warsztatowo, bo dzięki  temu uda się stworzyć ciekawą postać, w którą uwierzą widzowie – ale najważniejsze było to, aby osoba ta  miała dobrą kondycję fizyczną. Naprawdę to były bardzo trudne zdjęcia.

(W) Aktor biegał 20 km dziennie. Jeśli coś nam nie wyszło w pierwszym dublu, który trwał 20 minut (każdy kręciliśmy w czterech 5 minutowych mastershot’ach) , to musieliśmy powtarzać wszystko od początku, więc nie było łatwo.

Jakub Świderski zgodził się od razu?

(M) Myślę, że scenariusz przekonał wszystkich aktorów do wzięcia udziału w tym filmie. Oprócz Jakuba zobaczymy i usłyszymy m.in. Paulinę Chapko, Natalię Klimas, Małgorzatę Zajączkowską, Konrada Marszałka czy Jana Piechocińskiego.

wscieklosc-fotos_1

fot. Alter Ego Pictures

W filmie Wściekłość Adam nieustannie rozmawia przez telefon, skąd pomysł na takie prowadzenie dialogów?

(W)  Tak naprawdę to jest dosyć często stosowany zabieg filmowy.To nie jest nic nowego, pierwszy film z udziałem telefonu to Telefon, potem był Pogrzebany i jeszcze inne, więc ten system sprawdził się w kilku produkcjach. Nasz film jest kolejną wariacją na ten temat. Oczywiście naszą inspirację stanowił też film Locke.

(M) Komunikacja w dzisiejszym świecie oparta jest na telefonie. Piszemy sms-y, e-maile, posty na portalach społecznościowych albo rozmawiamy przez telefon. Wystarczy spojrzeć dookoła, gdy stoimy w korku – wszyscy używają telefonów. Kuba podczas realizacji zdjęć rozmawiał 1:1 ze swoimi partnerami, którzy byli w studiu. Nagrywaliśmy te sceny chronologicznie, więc łatwo można było wejść w sytuacje.

Każdy kto obejrzy film Wściekłość będzie mieć swoje przemyślenia  a jak Wy patrzycie na tę historię ?

(W)To jest film jest przede wszystkim  o tym, że zapominamy o wartościach w naszym życiu, o tym co jest ważne.  Warto w swoim życiu zatrzymać  się i postawić sobie proste pytania –  po co jest rodzina, żona dzieci, po co żyjemy?

Słuchając tego co mówicie mam wrażenie, że jesteście osobami, które realizują swoje marzenia bez względu na wszystko. Chcecie robić filmy – to  robicie je (z mniejszym lub większym sukcesem) –  słuchacie uważnie głosów z zewnątrz i idziecie do przodu, skąd ta determinacja?

(M) My jesteśmy tak wychowani – jak chcesz coś zrobić to zrób. Nawet jeśli cały świat stoi przeciwko tobie– to nie jest ważne, bo jeśli masz wiarę  w to co robisz,  to wiarą można góry przenosić.

Michał skąd czerpiesz inspirację do tworzenia filmów, z obserwacji rzeczywistości?

Nie mam pojęcia skąd. Tak się  zawsze zastanawiam po zrobieniu filmu, czy  i kiedy powstanie kolejny, ale mija kilka miesięcy czy dni i coś się dzieje  w mojej głowie. Dzwonię do Wojtka i mówię:  kończę pisać scenariusz, więc  zdjęcia rozpoczynamy za 3 miesiące. I tak to po prostu robimy. Bez filmu nie mógłbym żyć. Opowiadanie historii za sprawą kamery to moja największa pasja.

 

wscieklosc-fotos_3

fot. Alter Ego Pictures

 A jakie kino tworzycie? Artystyczne czy komercyjne?

(M) Nie zastanawiamy się czy ten film odniesie sukces finansowy, czy zarobi, czy nie. Dla nas ważne  jest to, czy historie które opowiadamy sprawią, że ludziom  będzie  się lepiej żyło. Ja nie wiem czy to jest sztuka czy nie. To jest bardziej misja.

Ja przeżyłem dużo różnych historii, często pakowałem się w tarapaty i myślę, że mogę przestrzec ludzi przed pewnymi sytuacjami, błędami – by ich nie popełniali.  My na co dzień pracujemy w reklamie, produkujemy  seriale fabularne – więc filmy, które sami tworzymy rodzinnie nie traktujemy jako dochód, zysk. Oczywiście jeśli to przełoży się kiedyś na masowego widza, to super –  ale myślę, że długa droga jeszcze przed nami.

(W) Myślę, że staraliśmy się zrobić film dla każdego.

 Skoro mówicie o długiej drodze przed Wami, to jakie są Wasze filmowe plany na przyszłość?

(M) Następny film będzie o aborcji , mam już tytuł – Odraza. Scenariusz się tworzy, mam już 20 minut filmu.Oprócz tego , nieustannie od 4 lat pracujemy na filmem, na którym bardzo nam zależy. Wszystko co teraz robimy – a więc każde kolejne filmy to szkolenie naszego rzemiosła. Tak było również w przypadku filmu Wściekłość, dzięki pracy nad nim nauczyliśmy się nowych rzeczy.

 A o czym będzie film nad którym tak długo pracujecie?

(M) Nie możemy zdradzać wielu szczegółów. W takim dużym uogólnieniu, myślę,  że ta historia zainteresuje wiele osób.  Tematem filmu będzie piłka nożna, z mężczyzną w roli głównej.

Chyba się domyślam o kogo chodzi, nasze piłkarskie dobro narodowe? Czy Wasz kolejny film  będzie dotykać również wartości ludzkich, egzystencjalnych?

(M) Nasi rodzicie studiowali na KUL-u i my tak jesteśmy wychowani. Najważniejsze dla nas są wartości związane z chrześcijaństwem. Wierzymy w Boga, Biblia wyznacza nasza drogę w życiu. Zawsze chodziłem do kościoła i zawsze bylem dumny z tego, że jestem katolikiem.

Dosyć odważnie mówisz o religii.

(M) Nie widzę w tym nic odważnego. Myślę, że sporo ludzi wierzy w Jezusa. Być może wstydzą się o tym mówić ale dla mnie jest to bardzo naturalne.

 

Zatem czekamy na kolejne Wasze filmy a wszystkich czytelników zapraszamy do kin na Wściekłość. Dziękuję za rozmowę.

 

Film „Wściekłość” otrzymał nagrodę dla najlepszego filmu fabularnego na Lisbon International Film Festival 2016
Film  znalazł się w oficjalnej selekcji Craft Film Festival Barcelona 2017

no coments
MARIA PAKULNIS – SCENY KUCHENNE
Marzec 12, 2017|KSIĄŻKA

MARIA PAKULNIS – SCENY KUCHENNE

Maria Pakulnis i Janusz Mizera zebrali swoje opowieści o potrawach, podróżach, przemyśleniach, spostrzeżeniach i zamknęli je w książce Sceny kuchenne.  To wyjątkowa podróż dla naszych zmysłów i smaków. […] Nasza kuchnia to dla nas centrum wszechświata, nasz piec kaflowy, źródło rodzinnego ciepła. To teatr działań kulinarnych, w którym odgrywamy SCENY KUCHENNE […]

Maria Pakulnis- aktorka filmowa, teatralna zdradza nam co jest dla niej ważne, co ją inspiruje i jak spędza wolny czas.

no coments
5 / 50
1 2 3 4 10
Najnowsze wpisy
Najnowsze komentarze
    Kategorie